piątek, 19 stycznia 2018

SEZON 1 ODC. 1 Witaj Miami

Był mroźny zimowy poranek. Ana pakowała właśnie ostatnie drobiazgi do walizki. Następnego dnia wyjeżdżała do Stanów Zjednoczonych, do Miami na Florydzie, gdzie miała dołączyć do ekipy śledczej Horatio Caine’a. Była bardzo podekscytowana, będzie to w końcu jej pierwsza praca.  Z zawodu była specjalistą w dziedzinie badań DNA, była też lekarzem, ale zawsze ciągnęło ją bardziej do genetyki. Kiedy domykała zamek w walizce rozległ się dźwięk telefonu. Odebrała jedną ręką, drugą jeszcze mocując się z zamkiem, który odmawiał posłuszeństwa.
 


- Cześć córeczko – rozległ się głos mamy w słuchawce.

 
- Cześć mamusiu – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Ana.
 
- Jak tam przygotowania do wyjazdu? Znając Ciebie pewnie już wszystko zapięte na ostatni guzik – zapytała mama.
 
- Ty to mnie jednak znasz najlepiej na świecie – odpowiedziała Ana.
 
- Jestem w końcu Twoją mamą, kto mógłby znać Cię lepiej.
 
- Wszystko mam już spakowane, jutro rano jadę na lotnisko, kilka godzin lotu i jestem na miejscu w słonecznym Miami.
 
- Przynajmniej będziesz już troszkę bliżej nas.
 
- No tak, skracamy dystans – radośnie powiedziała Ana.
 
- Szczęśliwej podróży córeczko, mam nadzieję, że teraz będziemy się częściej widywać.
 
- Do zobaczenia mamo, pozdrowienia dla wszystkich i ucałuj tatę.
 
Rodzice Any pochodzili z Europy, mama była Polką, a tata Hiszpanem, Ana miała więc dwa obywatelstwa. W zasadzie trzy , ponieważ koligacje rodzinne Any były tak różne, że w jej żyłach płynęła też po części amerykańska krew. Państwo Natalia i Miguel Sanchez mieszkali teraz w Waszyngtonie. Ana zawsze marzyła o studiach w Europie. Te marzenia spełniła, studiowała w Madrycie jednocześnie na dwóch kierunkach stołecznego Uniwersytetu – genetycznym i medycznym. Ana była średnim dzieckiem Sanchezów, miała dwójkę rodzeństwa, starszą o pięć lat siostrę Soledad i młodszego o cztery lata brata Álvaro, którzy podobnie jak rodzice mieszkali w Waszyngtonie. Była też już ciocią, ponieważ siostra Any z mężem Stevenem mieli córeczkę Carmen. Ana zawsze chciała pracować jako śledczy, a grupa porucznika Caine’a była idealna. Z racji wyróżniających wyników na studiach mogła wybierać wśród pracodawców. Wybór padł na słoneczne Miami i laboratorium  Horatio Caine’a.
 
Po spakowaniu wszystkich rzeczy Ana wybrała się jeszcze do centrum gdzie była umówiona z przyjaciółmi na pożegnalny obiad. Spotkanie upłynęło w miłej atmosferze. Szkoda było zostawiać wszystkich tutaj w Europie, ale z drugiej strony wizja nowych wyzwań jakie miało stawiać przed Aną życie była bardzo zachęcająca. Po powrocie do domu wieczorem Anawzięła kąpiel i położyła się  spać, ponieważ czekała ją dość wczesna pobudka.
 
Nazajutrz z samego rana Ana udała się taksówką na lotnisko Barajas. Po nieco ponad dziewięciu godzinach lotu była w Miami. Była dość zorganizowaną osobą, więc takie rzeczy jak mieszkanie czy odbiór z lotniska miała dograne. Na lotnisku miał czekać na nią jeden ze śledczych z jej nowej pracy, Eric Delko. Nowy współpracownik Any okazał się bardzo miłym i przystojnym mężczyzną, co nie umknęło jej uwadze.
 
- Cześć, jestem Eric.
 
- Cześć, mam na imię Ana, miło mi Cię poznać.
 
- Mnie również. Zapraszam do samochodu, zawiozę Cię do Twojego mieszkania. Odpoczniesz sobie, pewnie jesteś zmęczona po tak długim locie. A jutro poznasz resztę ekipy i laboratorium.
 
- Dziękuję, jestem potwornie zmęczona i marzę o tym żeby się porządnie wyspać – odpowiedziała Ana.
 
Szarmancki Kubańczyk wziął bagaże Any i razem udali się w stronę samochodu. Eric odwiózł dziewczynę do mieszkania, które od dziś miała wynajmować. Na miejscu okazało się, że właścicielowi pomieszały się daty i mieszkanie nie było jeszcze gotowe.Ana była tak zmęczona, że nie miała siły żeby się nawet zdenerwować. Bezradnie usiadła na walizkach i podparła rękami brodę. Jeszcze nikt nigdy nie zaburzył jej zawsze skrupulatnych planów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz